CO JEST GRANE?

 

Home
Up

KONTAKT

KSIĘGA GOŚCI
zobacz księgę gości
dopisz się do księgi
 

 

 

 

CO JEST GRANE?

Producenci tytoniu wykryli jednak, że nikotyna naturalnie występująca w tytoniu jest w formie zasolonej, można powiedzieć "brudnej". Jej cząstki są związane w sole. Organizm ludzki ma trudności z wchłonięciem nikotyny w takim stanie, a właśnie szybkość dostawania się do mózgu palacza ma wpływ na siłę uzależnienia. Przy dodaniu związków amoniaku do tytoniu, sole reagują z amoniakiem uwalniając alkaloid nikotyny. Jest ona wtedy w tzw. wolnej formie (uwolnionej), gotowa do szybkiego wchłonięcia do organizmu i przedostania się do mózgu, czyli bardziej uzależniająca niż jako zasolona. Dodawanie związków amoniaku jest metodą oczyszczania wszystkich alkaloidów z tej grupy, takich jak kokaina, amfetamina itp. i jest stosowana przez kartele narkotykowe. W wypadku tytoniu i nikotyny, robi się to całkiem legalnie.

Amoniak występuje naturalnie w wielu roślinach. Wydziela go również ciało ludzkie i to w ilościach o wiele większych niż jest on dodawany obecnie do różnych papierosów. Amerykańska armia próbowała w Wietnamie broni wykrywającej wroga przy pomocy analizy wydzielanego przez ciało ludzkie amoniaku. Urządzenia były jednak zbyt czułe i nie mogły rozróżnić ludzi od zwierząt. Jak zauważa jeden z dokumentów firm tytoniowych z Minnesoty, jest zasadnicza różnica pomiędzy amoniakiem z ciała ludzkiego czy też z roślin, a amoniakiem zawartym w papierosach. Ten drugi nie jest wydalany a wchłaniany do organizmu i powoduje reakcje nie występujące naturalnie w przyrodzie.

To właśnie nikotyna w stanie wolnym (od soli) ma wpływ na szybszą reakcję organizmu palacza, czyli jest bardziej uzależniająca. Przy zmianie formy nikotyny można nawet obniżyć jej ilość w papierosie (Lights), powodując jednocześnie większe uzależnienie palacza. Wg zeznań naukowca BAT nazwiskiem Jeffrey Wigand na procesie stanu Mississippi, BAT wykonał tajne badania o kryptonimie Hippo celem stwierdzenia przedziału uzależnienia palacza od dawek nikotyny. Przy zbyt niskiej dawce nikotyny do mózgu palacz jest w stanie samodzielnie porzucić uzależnienie. Przy zbyt wysokiej, palacz nie jest w stanie przyjmować, bo palenie jest zbyt "szorstkie" (Pan Wigand był bohaterem filmu "Informator").

Poznanie i ulepszenie mechanizmów działania nikotyny było marzeniem producentów, które pozwoliłoby nie tylko na utrzymanie dotychczasowych klientów, uzależnionych palaczy, ale nawet mogłoby utrudnić rzucenie nalogu. Charles Ellis, naukowiec BAT, używał wobec nich terminu "narkomani" (drug addicts) w swoim raporcie jeszcze z 1961 r. Dzięki zmianie formy obecności nikotyny w dymie, a nie w papierosie, można zapewnić że palacze nie przestaną palić, czyli nie pozbawią firmy długotrwałych profitów.

Badania nad działaniem leku były zaawansowanejuż cztery dekady temu. "Należy przypomnieć Wam jednak, że prowadzimy właśnie program badawczy nad uzyskaniem drogą genetyki dowolnego poziomu pożądanej nikotyny" informował w swoim memorandum naukowiec BAT nazwiskiem G. B. Griffith w dokumencie z 1963 r. Takie prace trwały latami i producenci nie tylko opanowali kontrolę nikotyny uwalnianej podczas palenia papierosa, ale później stale ulepszali mechanizm dostarczania narkotyku do mózgów palaczy.

Po zapaleniu papierosa, nikotyna w dymie przedostaje się przez płuca do układu krwionośnego palacza. Po paru sekundach dostaje się ona do mózgu, powodując szereg reakcji psychicznych typowych dla danej grupy narkotyków. Jeden z dokumentów z Minnesoty zatytułowany Projekt Dostrajania Nikotyny opisuje metody stosowane w przemyśle tytoniowym. Autor, firma Ligett, odkryła na początku lat siedemdziesiątych, iż poziom sprzedaży papierosów jest związany z ilością uzależniającej nikotyny. W dodatku firma była cale lata w tyle za konkurencją jeżeli chodzi o manipulacje uzależnieniem klientów. Dokument przedstawia szkic badań jakie naukowcy firmy mają przeprowadzić dla dostrojenia nikotyny, czyli podwyższenia sprzedaży i wyjaśnia jakie są metody dokonania tego.

Problem wchłaniania nikotyny w jej różnych formach przez organizm można zilustrować przykładem przenoszenia dużego fotela przez wąskie drzwi. W normalnej pozycji może to być niemożliwe, ale przy odpowiednim nakierowaniu i pochyleniu go można przenieść swobodnie. Tak właśnie jest z wchłanianiem składników z żywności. Tłuszcz jedzony sam odkłada się w organizmie inaczej, niż tłuszcz jedzony z chlebem. Podobnie nikotyna i jej związki z chemikaliami.

Wg dokumentów z Minnesoty, badania nad zwiększeniem uzależnienia palaczy poprzez manipulację nikotyną prowadzono już co najmniej na początku lat sześćdziesiątych. Trudno ustalić kiedy w USA zaczęto dodawać amoniak do tytoniu papierosowego. Jeżeli chodzi o PM stało się to gdzieś w latach pięćdziesiątych. Panika związana z rakiem płuc spowodowała totalną zmianę strategii firm tytoniowych. Nie tylko zapoczątkowano poważne badania naukowe nad własnym produktem, ale także zmieniono technologię i reklamę. Dla zwiększenia profitów PM zaczął używać prócz całych liści również odpady (łodygi, pył, itp.). Jednak z takimi dodatkami papieros wymagał specjalnej obróbki, żeby nie rozpadał się podczas produkcji. Do tego celu służy cały szereg chemikaliów (obecnie ponad 600). PM również rozpoczął wtedy kampanię reklamową, która pomógła wyprowadzić Marlboro na czołówkę światową. Do dzisiaj pozostał z tamtych czasów Marlboro Man, postać męskiego cowboya. W swoich poufnych analizach, naukowcy konkurencji są jednak zgodni co do faktycznych powodów sukcesu tej marki: manipulacja nikotyną, a nie reklama. Jest ironią, że aktor grający Marlboro Mana umarł na raka płuc, a jego rodzina prowadzi właśnie proces o odszkodowanie. 

Z materiałów dowodowych z procesu w Minnesocie: raport z próbnych testów tzw. "napęczniałego tytoniu" dla fabryki w Krakowie jakie zostały przeprowadzone w Szwajcarii w 1994 r. Napis na stronie tytułowej mówi: "Ten raport jest ważny dla interesów firmy. Został dany Tobie. Nie można go transferować ani kopiować. Jeżeli raport został wykorzystany i nie jest już potrzebny to proszę go zwrócić do R&D (Wydziału Badań i Rozwoju w Lozannie) celem zaksięgowania i zniszczenia.

Amoniak pozwala na kontrolę ilości nikotyny w dymie, a nie w papierosie. Przedsiębiorstwa tytoniowe wypracowały przez dekady swoje własne metody kontroli nikotyny w dymie. Uważanie papierosa za skręcone w bibule ścinki tytoniu jest kardynalnym błędem, w świetle setek własnych raportów naukowych producentów. Papierosy produkowane obecnie w Polsce przez koncerny zachodnie są wynikiem długoletniej pracy tysięcy naukowców na wielu kontynentach i są dziełem wyjątkowo skomplikowanym. Analizy techniczne PM zawarte wśród dokumentów z Minnesoty ujawniają, że firma ta kontroluje ilość amoniaku i inne niezbędne składniki w papierosach produkowanych w Krakowie do drugiej cyfry po przecinku. Podczas przygotowywania niniejszego artykułu, firma wielokrotnie odmówiła wyjaśnienia czy dodaje amoniak w Krakowie, oraz jakie, prócz tytoniu, są składniki papierosów z Polski. Na swej - otwartej w październiku 1999 r. - stronie internetowej PM przyznaje się do dodawania związków amoniaku do niektórych papierosów, wzmacniających uzależnienie u palacza.

 

    

Zawartość strony (c) 1998-2006 Arkadiusz Bolesław Lisiecki i cytowani autorzy
Jeżeli chcesz skorzystać w swoich publikacjach z materiałów zawartych na stronie skontaktuj się z autorem 

http://www.oswiecenie.com


 

Chcesz dwukrotnie podnieść oglądalność twojej strony za darmo? kliknij tutaj