Tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1953 r. przedstawiciele największych
wtedy amerykańskich producentów tytoniu i papierosów spotkali się w
ekskluzywnym nowojorskim hotelu Plaza na poufnej naradzie. Debatowano jak
przetrwać kryzys. Zdecydowano się na zbiorowy, skoordynowany atak propagandowy
mający na celu zasianie wątpliwości co do dowodów szkodliwych skutków
zdrowotnych tytoniu. Wg zarzutów rządu amerykańskiego, producenci zmówili
się również, że będą konkurować między sobą o nową klientelę tylko
"na zewnątrz", ale nigdy występować przeciwko sobie. Dokładnie jak
rodziny mafijne. Zresztą najnowszy, idący w biliony dolarów, cywilny proces
rządu federalnego USA przeciwko nim opiera się właśnie na paragrafach
mafijnych. Koncern PM działał od lat, ale był wtedy mało liczącym się
producentem marki papierosów dla kobiet o nazwie Marlboro.
Panika początku lat pięćdziesiątych dała producentom tytoniu życiową
lekcję. Żeby przetrwać, koncerny musiały kontrolować sytuację. Oznaczało
to, że musiały nie tylko wiedzieć więcej o tytoniu niż rząd USA i
Zjednoczonego Królestwaprzodujące wtedy na świecie w badaniach związku raka
z paleniem. Producenci zaczęli poważne badania naukowe, każdy osobno. Równolegle,
rozpętano po cichu inne działania trwające do dziś.
O ile proces sądowy w USA dotyczył zarzucanych oszustw na szkodę obywateli
Minnesoty i tamtejszej kasy chorych, to adwokaci pozwanych firm tytoniowym wyrządzili
swoim klientom niedźwiedzią przysługę. Notorycznie utajniali oni przed sądem
dokumenty, których ten żądał, skutkiem czego sędzia zaczął nakazywać
ujawnianie dokumentów partiami idącymi w tysiące stron na raz. W rezultacie,
przypadkowo, wiele z nich dotyczy działalności koncernów tytoniowych w
Polsce, w tym posiadającego fabrykę papierosów w Krakowie przedsiębiorstwa PM.
W ten sposób Polacy mogą dowiedzieć się więcej o PM, tytoniu i
nikotynie niż producent chce ujawniać.
"TANI SYSTEM DOSTARCZANIA NARKOTYKÓW NA UŻYTEK PUBLICZNY"
- COLIN GRIEG, BAT
Intensywne badania naukowe nad tytoniem amerykańskie koncerny rozpoczęły w
czasach wielkiej paniki zdrowotnej w l. pięćdziesiątych. Szybko wyprzedziły
one te prowadzone przez innych naukowców. Raport BAT datowany na 13.2.1962
podawał: "posiadamy obecnie wiedzę o nikotynie dużo bardziej rozległą
niż istnieje w opublikowanej naukowej literaturze [...] z uzasadnionych
powodów rezultaty pracy pana Battelle [czyli badania narkotycznych właściwości
nikotyny] były trzymane na wysokim poziomie tajności."
Z badaniami był fundamentalny problem. Oto producenci maja produkt przynoszący
krociowe dochody, a z drugiej strony jest on prawdopodobnie rakotwórczy i należy
w ogóle zaprzestać jego produkcji. Prócz pożądanej wiedzy, producenci zaczęli
szybko dowiadywać się tego, czego jednocześnie nie chcieli wiedzieć, a co
mogło narazić ich na odpowiedzialność przed sądami.
Głównym składnikiem liścia tytoniu jest nikotyna i badania właśnie nad
nią dawały jednocześnie potrzebną i niechcianą wiedzę. Pod względem
chemicznym nikotyna jest alkaloidem z tej samej grupy co kokaina, amfetamina itp.
Pod względem medycznym należy do grupy narkotyków i to bardzo silnych.
"Palenie papierosów jest bardziej uzależniające niż używanie heroiny,
uzależniające dwie trzecie ludzi, którzy kiedykolwiek palili" pisał w
datowanym na 9.9.1980 r. poufnym memorandum pan William Kloepfer z
Tobacco Institute, fikcyjnej organizacji propagandowej w USA finansowanej przez
koncerny tytoniowe (obecnie zdelegalizowanej).
Równoległe badania nad nikotyną prowadziła w l. pięćdziesiątych i sześćdziesiątych
konkurencja PM. Okazało się, że technicznie biorąc palacze są przywiązani
do papierosów nie z zamiłowania, ale po prostu dlatego, że są zwykłymi
narkomanami. Jak zauważyli naukowcy PM, nikotyna jest narkotykiem ze względów
handlowych "lepszym" od innych substancji uzależniających, ponieważ
dym dostarcza ją do mózgu szybciej. Zapotrzebowanie na lek nie jest również
zależne od nastroju osoby, a narkotyk działa równomiernie, pozostawiając
palacza cały czas nieusatysfakcjonowanym. Czyli klient zawsze wraca po towar i
to wbrew własnej woli. Przy innych narkotykach, zapotrzebowanie zwiększa się
wraz z przyzwyczajeniem organizmu do dawek. Najważniejsze odkrycie dotyczyło
obserwacji, że nikotyna oddziałowuje na mózg palacza poprzez przedostanie się
do organizmu w dymie. Ta, na pozór drobna, obserwacja będzie miała
później kapitalne znaczenie dla istnienia całego przemysłu tytoniowego na świecie.
Producenci papierosów w kilka lat dowiedzieli się, że praktycznie w ich
profilu produkcji chodzi o nikotynę, a nie o tytoń czy papierosy. W raporcie
prawnika nazwiskiem Addison Yeaman, datowanym już 17.7.1963, BAT RJR PBS
stwierdzał wręcz: "Więcej, nikotyna jest uzależniająca. Zatem jesteśmy
w biznesie sprzedaży nikotyny, uzależniającego leku skutecznego w uwalnianiu
mechanizmów stresowych". Rozwój technologii obróbki tytoniu do l. osiemdziesiątych
był już tak wielki, że w raporcie z "burzy mózgów" poświęconej
innowacjom w metodach potajemnego dostarczania nikotyny do organizmów
palaczy z kwietnia 1980 r. pracownik naukowy BAT stwierdził: "W
czasach podwyższonej rządowej interwencji, BAT powinien nauczyć się patrzeć
na siebie bardziej jako na przedsiębiorstwo farmaceutyczne niż przedsiębiorstwo
tytoniowe". Niezależnie, kilka miesięcy później, czyli w sierpniu
1980 r., czołowy naukowiec PM nie miał wątpliwości: "Uważam,
że rzeczą jakiej sprzedajemy najwięcej jest nikotyna". Zaś w nocie
uważanej za napisaną na początku lat osiemdziesiątych, Colin Grieg z BAT
zauważył zaś, że "papieros jest tanim systemem dostarczania narkotyków
na użytek publiczny, który dostarcza nikotynę do mózgu w 10 sekund".
Zawartość
strony (c) 1998-2006 Arkadiusz Bolesław Lisiecki i cytowani autorzy
Jeżeli chcesz skorzystać w swoich publikacjach z materiałów
zawartych na stronie skontaktuj się z autorem http://www.oswiecenie.com