|
|
|
KSIĘGA GOŚCI
|
NIEBEZPIECZNY TERENW tym samym czasie Kongres USA zaczął przyglądać się bliżej działalności firm, których produkty zabijają dziennie kilka tysięcy obywateli. W kwietniu 1994 r. prezesi siedmiu największych koncernów zostali wezwani do złożenia wyjaśnień. W świetle reflektorów, na żywo przed kamerami, jeden po drugim stwierdzili pod przysięgą że nikotyna nie jest uzależniająca i że nie manipulują składnikami papierosów. Każde inne zeznanie pomogłoby uznać nikotynę prawnie jako lek, a nie jako żywność, a tym samym umożliwić większy nadzór rządowy nad produktem i wprowadzić drastyczne ograniczenia, jeżeli wręcz nie sam zakaz sprzedaży. Ich zeznanie oglądał w domu bezrobotny człowiek nazwiskiem Jeffrey Wigand. Wiedział, że kłamią i miał ku temu podstawy. Rok wcześniej został on zwolniony z posady dyrektora jednego z wydziałów u producenta tytoniu Brown and Williamson w Kentucky (filia BAT), a w telewizji występował nie kto inny jak jego były bezpośredni przełożony. Tego było dość. Pan Wigand został zatrudniony parę lat wcześniej do pokierowania wydziałem naukowym mającym opracować dla BAT "bezpieczny" papieros. Jednak już na początku lat dziewięćdziesiątych firma żyła w stanie paranoi. Wkrótce wszelkie prace naukowe musiały być zatwierdzone przez prawników, żeby nie mogły stanowić ewentualnego materiału dowodowego dla przeciwników, a niektórych dokumentów niezbędnych do pracy naukowej nie mógł zobaczyć nawet on sam (były mu referowane i pokazywane z daleka). W końcu biuro zlikwidowano. Opracowanie "bezpiecznego" papierosa dopiero ponad sto lat po rozpoczęciu masowej produkcji stanowiło poważny problem strategiczny nie tylko dla BAT, ale i dla innych producentów. Ewentualne wprowadzenie takiego produktu na rynek automatycznie przyznawałoby, że poprzednie produkty nie były "bezpieczne" przez dekady, choć prawo amerykańskie zobowiązuje producenta do dołożenia wszelkich starań dla uczynienia produktu bezpiecznym dla konsumenta. Oznaczało to możliwość przegrywania procesów i to wielu. Pan Wigand wiedział o tajemnicach BAT wyjątkowo wiele i sumienie nie pozwalało mu na przemilczenie oszustw pod przysięgą, jakich był świadkiem przed telewizorem. Podjął współpracę z rządem USA i zgodził się pomóc w śledztwie przeciw swojemu byłemu pracodawcy. Później jeszcze, wbrew wyjątkowemu zakazowi sądu z Kentucky, oraz pomimo gróźb zamachu na życie córek, zdecydował się zeznawać w precedensowym procesie tytoniowym stanu Mississippi. Międzynarodowy skandal wywołała jego współpraca z siecią telewizyjną CBS, której ujawnił oszustwa koncernów tytoniowych. Emisja reportażu była wstrzymana na parę miesięcy, a BAT szantażował go procesem o zniesławienie. Program w końcu ukazał się, wpływając poważnie na zmianę podejścia całego społeczeństwa do problemu tytoniu. Perypetie pana Wiganda z BAT posłużyły za fabułę dla filmu sensacyjnego "Informator", którego premiera odbyła się w listopadzie 1999 r. Parę tygodni po kwietniowym (1994) zeznaniu w Kongresie, czołowy działacz na rzecz walki z rakiem, dr Stanton Glantz z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, dostał anonimową przesyłkę, kolekcję 4000 supertajnych dokumentów wykradzionych przez pana Williamsa. Dokumenty dostali również dziennikarze zajmujący się tytoniem oraz trafiły do Kongresu USA. Firmom tytoniowym sytuacja wymknęła się spod kontroli. Jedne z największych tajemnic XX w. poszły w szeroki świat.
|
|
Zawartość
strony (c) 1998-2006 Arkadiusz Bolesław Lisiecki i cytowani autorzy
Chcesz dwukrotnie podnieść oglądalność twojej strony za darmo? kliknij tutaj |