|
|
|
KSIĘGA GOŚCI
|
GDZIE DALEJ? Potrzeba uzależnienia jak największej ilości dzieci poza "spalonymi" rynkami na Zachodzie, np. w Polsce jest dla amerykańskich koncernów tytoniowych koniecznością finansową. Zresztą 97% światowego rynku tytoniowego jest i tak poza granicami USA. Przyszłość tytoniu w Polsce trudno jest oszacować. Z danych Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych wynika, że zagraniczne koncerny tytoniowe i alkoholowe są wśród największych inwestorów w Polsce. Faktycznie, na polskim uzależnieniu od nikotyny i alkoholiźmie można wiele zarobić. Dochody z nich są również ważne dla gospodarki obliczonej na obecny kierunek rozwoju. W przypadku tytoniu, polski rząd przede wszystkim musi z siebie wykrztusić czy stać jest społeczeństwo na inwestycję, która zabija kilkuset Polaków dziennie i powoduje różne schorzenia u dalszych kilkuset tysięcy rocznie. O faktycznej walce z epidemią raka płuc, którą można całkowicie opanować, może być mowa jedynie, kiedy rząd określi jasno swoje stanowisko wobec problemu tytoniu. Nikotyna jest narkotykiem o wiele silniejszym niż inne i tak zaczyna być traktowana na Zachodzie. Oczywistą hipokryzją rządu wydaje się być zarabianie na narkotyku o nazwie nikotyna i przeznaczanie dochodów z niej na zwalczanie innych, lżejszych, jak marihuana. Miliony złotych dziennie z uzależniania dzieci wpływa do budżetu, po czym są one wydawane na walkę z uzależnianiem tych samych dzieci. Tajne dokumenty ujawniają jak ważną rolę w istnieniu koncernów tytoniowych pełni niekontrolowany lobbying. Korumpowanie życia publicznego w wielu krajach jest częścią gry o przetrwanie i profity. Bez prawnego uregulowania finansowania partii politycznych i lobbingu w Polsce wszelkie próby egzekucji wykonywania przez urzędników ich obowiązków będą zdane na niepowodzenia, a często interes koncernów jak PM może brać górę nad interesem społeczeństwa. Do czasu określenia polityki wobec problemu tytoniu i filozofii samych inwestycji tytoniowych, uciekające w popłochu z USA koncerny tytoniowe będą miały w Polsce dobrą przystań na następne pół wieku, kiedy to społeczeństwo polskie obudzi się z ręką w nocniku, tak jak amerykańskie w 1994 r. Mirosław Kulowski PAPIEROSY - ZB nr 12(157)/2000, listopad 2000
|
|
Zawartość strony (c) 1998-2009
Arkadiusz Bolesław Lisiecki i cytowani autorzy |