|
|
|
KSIĘGA GOŚCI
|
"HANDEL OGÓLNY"
W maju 2000 r. 20 gubernatorów kolumbijskich pozwało Philip Morris o zwrot cła i zarzucając zorganizowaną przestępczość. We wrześniu 2000 pozew ten rozwinięto dodając BAT. Pozew wylicza przypadki kiedy to pracownicy BAT transportowali dosłownie walizki pieniędzy pomiędzy Kolumbia a Wenezuela, płacąc łapówki za niestemplowanie paszportów na granicy, po czym prali pieniądze przy pomocy Citibank w Nowym Jorku. Podobny pozew rządu Kanady został wcześniej odrzucony ze względów technicznych i jest apelowany. O ile jest oczywiste, że przemyt kontenerowych ilości papierosów nie może odbywać się bez udziału samych producentów, to dopiero tajne dokumenty pokazują rozmiar zjawiska. Średnio 20 kontenerów papierosów dziennie opuszcza fabrykę BAT w Southhampton w Anglii. Cztery z nich nigdy nie trafia do sklepów. Dzieje się tak nie tylko za wiedzą producenta. BAT sam organizował przemyt i jest on częścią strategii udziału w rynkach światowych. Np. jeżeli chodzi o Amerykę Południową, dokumenty pokazują jak BAT przesyła papierosy przez pośredników na wyspie Aruba na Karaibach. Są one później przemycane z omijaniem cła, nawet do kraju skąd pochodzą. W dokumentach BAT nazywa przemyt terminem "Handel Ogólny". Wg wyliczeń brytyjskiego urzędu celnego, BAT i inne tamtejsze koncerny wysyłają do maleńkiej Andorry w Pirenejach (strefa wolnoclowa) odpowiednik 7 paczek dziennie na mieszkańca. Większość, rzekomo bez wiedzy producentów, trafia z powrotem na Wyspy. Innym miejscem, które przynosi krociowe dochody dla BAT jest Azja i Afryka. Kraje takie jak Bangladesz stanowiły w l. dziewięćdziesiątych trzon profitów przemytniczych dyrekcji w Londynie. Rakotwórczy produkt wydawać się może ostatnią rzeczą jakiej potrzebują niedożywione dzieci w Bangladeszu. Dla BAT, liczą się tylko profity. Zresztą koncern zatrudniał nawet pracownika specjalnie dla koordynacji światowego rynku "Handlu Ogólnego" czyli przemytu. "NIE MOŻNA KOPIOWAĆ, [...] ZWRÓCIĆ DO ZNISZCZENIA".
Na początek, niektórych może zdumiewać, że zachodnie koncerny przystąpiły do negocjacji kupna fabryk tytoniowych z polskim rządem z ustaloną listą zakupów. Z góry wiedziano, że np. PM jest zainteresowany kupnem ZPT w Krakowie, a BAT fabryką w Augustowie, itd. O ile w przypadku PM zainteresowanie ZPT Kraków nie powinno dziwić z racji wieloletniej współpracy, to trudno jest ustalić źródło wstępnego ustalenia podziału wpływów innych koncernów. Jednak już brak przetargu na polskie fabryki papierosów nie był wynikiem przeoczenia polskich urzędników. Datowany na 9.2.1992 dokument podpisany AG, czyli przez Andreasa Gemblera, prawej ręki ówczesnego prezesa PM Companies i szefa PM na Europe, pod nagłówkiem POUFNE opisuje rozmowę z pracownikiem konkurencyjnego BAT. Dokument wyjaśnia, że PM działał w potajemnej zmowie z Rothmans International, Reemtsma, R. J. Reynolds Tobacco i BAT. Pracownik omawia efekt wstępnej rozmowy z "konkurencją" i zapowiada dalsze wspólne działania celem niedopuszczenia do przetargów w Polsce. Ze sprzedaży uzyskano ("wynegocjowano") kwoty, które, jak pokazują inne dokumenty, wyglądają wręcz śmiesznie. Za ZPT w Krakowie PM był skłonny zapłacić 400 - 500 milionów dolarów. Za 2/3 udziałów zapłacił ok. 200 mln. Za jedną fabrykę w Polsce uzyskano tyle, ile płacono za potajemną reklamę w jednym tylko (z setek) filmów. W toczącym się obecnie wielomiliardowym, opartym na paragrafach mafijnych, procesie cywilnym rządu USA przeciwko PM i innym, jest wysuwany zarzut długoletniej, międzynarodowej konspiracji. British American Tobacco jest międzynarodowym przedsiębiorstwem z centralą w Londynie. Dokumenty z Minnesoty ujawniają, że o ile formalnie sprawy kupna fabryki w Augustowie prowadził dla nich niemiecki oddział z Hamburga, to faktycznie operacja kierowana była po cichu przez amerykański oddział Brown and Williamson (patrz: film "Informator"). W czasach "negocjacji" ws kupna fabryki, firmą B&W kierował wówczas ten sam prezes, który w 1994 r. kłamał pod przysięgą w Kongresie USA, że nikotyna nie jest uzależniająca i że firma nie manipuluje składnikami papierosów. B&W opracowywał technologię papierosów dla fabryki w Augustowie. Na początek dla Lucky Strike. Zresztą informacja o technologii B&W widnieje na niektórych kartonach papierosów z Augustowa. PM zaloty do polskiego rządu zaczął od wręczenia prezentu dla polskiego senatu (komputery). To oficjalnie. W tym samym czasie koncern po cichu prowadził już gorączkowe prace nad wejściem na rynek polski. Mało kto wie, że większość prac w Polsce była (i jest) kierowana przez szwajcarskie biuro PM. Wg zarzutów w amerykańskich procesach przeciwko firmie, Szwajcaria jest używana z tych samych powodów jakich używał jej Hitler i używają międzynarodowe kartele narkotykowe: jurysdykcja. Formalnie "neutralna", nie jest nawet członkiem Unii Europejskiej. Trudno jest o tropienie firm tam działających, a tamtejsze władze preferują zyski finansowe od badania ciemnych, międzynarodowych interesów. Sztandarowa marka PM, papierosy Marlboro, były produkowane w fabryce w Krakowie od 1973 r. O ile wszystkie polskie papierosy czasów PRL były robione z naturalnie fermentowanych tytoniów i w większości bez używania dodatków chemicznych, to wyjątkowo Marlboro z Krakowa miały zachodnią recepturę opracowywaną przez naukowców PM. Wśród dokumentów z Minnesoty jest szereg analiz chemicznych polskich Marlboro sięgających wstecz aż do stycznia 1974 r. Z USA regularnie sprawdzano poziom związków amoniaku i cukrów, czyli składników, przy pomocy których można manipulować dostarczaniem do mózgu nikotyny wolnej uwalnianej w dymie po zapaleniu papierosa, czyli uzależnieniem palaczy. Jak wspomniano wcześniej, poziom nikotyny w papierosie (np. 0,1 mg na papieros) nie ma żadnego związku z poziomem nikotyny dostarczanej do mózgu w dymie, czyli tej która powoduje uzależnienie. Nikotyna w zmienionej (wolnej) formie jest bardziej uzależniająca i nie potrzeba jej aż tyle. Można zmniejszyć jej poziom przy którym, bez manipulacji, palacz jest w stanie samodzielnie rzucić palenie. Wg dokumentów, przed przejęciem fabryki w Krakowie przez PM istniała tam już technologia pozwalająca na manipulację. Autor nie mógł ustalić do produkcji których marek była stosowana. Palacze i palacze bierni prócz obaw o celowo dodawane do papierosów rakotwórcze związki chemiczne mogą dorzucić troskę o trucizny jakie się już znajdują w tytoniu przed wyprodukowaniem papierosa. Dokumenty PM z analizami chemicznymi ujawniają problemy z papierosami z Polski związanymi ze środkami ochrony roślin na plantacjach, jakie znalazły swoją drogę do liści tytoniu podczas hodowli roślin. W próbkach z Polski z 1985 r. stwierdzono nawet DDT, śmiercionośną dla ludzi substancję zabronioną w większości krajów na świecie od lat sześćdziesiątych. DDT mógł pochodzić z tytoniu hodowanego w krajach Ameryki Południowej lub Afryki i importowanego stamtąd. Wg jednego z dokumentów, w polskim tytoniu stwierdzono swojego czasu obecność trucizny o nazwie Azotox. Produkowana w Polsce trucizna została nazwana identycznie jak zachodni środek ochronny używany dla roślin tytoniu. Omyłkowo zastosowano w Polsce polską truciznę. Rezultaty, w tym ewentualne zgony, trudno jest ustalić z dokumentów. Dokument wspomina masowa śmierć ptactwa zauważona przez rząd zachodnioniemiecki, co właśnie zasyganizowało problem. Wśród dokumentów firmy dotyczących Polski szczególnie intrygujący jest plan o kryptonimie "Teniers". Imiennie wręczany za pokwitowaniem dokument, na stronie tytułowej posiada w ramce notę zabraniającą kopiowania i zobowiązujący do zwrotu po wykorzystaniu do biura w Szwajcarii celem zniszczenia. Chodzi o próbne testy przemysłowej produkcji napęczniałego tytoniu zwanego ET (expanded tobacco - napęczniały tytoń), które były zrobione w Szwajcarii w r. 1994. Technologia była przeznaczona dla przejmowanych wtedy fabryk w Europie Wschodniej. Technologia tej samej marki papierosów nie jest jednakowa na całym świecie. Dlatego papierosy Marlboro kupione, powiedzmy, na lotnisku we Frankfurcie mogą smakować inaczej niż takie same kupione w kiosku w Krakowie. Technologia ET polega na potraktowaniu związkami chemicznymi tytoniu przepuszczanego pod odpowiednio wysoką temperaturą przez specjalny piec. Tytoń pęcznieje zwiększając objętość, przez co klient kupuje więcej powietrza, a producent zaoszczędza surowca. Oszczędności są do 40-50%. Wg zarzutów rządu amerykańskiego technologia ta służy jednak głównie do manipulacji nikotyną w dymie. Tytoń ET, po odpowiednim zmieszaniu z innymi rodzajami tytoniów i z chemikaliami w papierosie, powoduje po zapaleniu wymagane uwolnienie szybciej uzależniającej nikotyny w stanie wolnym w dymie. Jednocześnie można zmniejszyć poziom normalnej nikotyny w samym papierosie do poziomu przy jakim przeciętny palacz mógłby samodzielnie rzucić palenie. PM odmówił podania czy używa obecnie technologii z tego dokumentu w swojej fabryce w Krakowie. Jeden z długoletnich pracowników w Krakowie podał, że PM sprowadził linię do produkcji ET około 10 lat przed przejęciem fabryki, czyli ok. 1986 r. |
|
Zawartość
strony (c) 1998-2006 Arkadiusz Bolesław Lisiecki i cytowani autorzy
Chcesz dwukrotnie podnieść oglądalność twojej strony za darmo? kliknij tutaj |