LEKARSTWA?

 

Home
Up

KONTAKT

KSIĘGA GOŚCI
zobacz księgę gości
dopisz się do księgi
 

 

 

 

PRZEMYSŁ TYTONIOWY CZY FARMACEUTYCZNY?

W poufnym memorandum z 1972 r. Claude Teague z R. J. Reynolds Tobacco zaawansowanie technologiczne producentów papierosów ujął następująco: "W pewnym sensie, można myśleć o przemyśle tytoniowym jako o specjalistycznym, wysoce rytualnym i stylizowanym segmencie przemysłu farmaceutycznego. Wyroby tytoniowe zawierają i dostarczają nikotynę, silny narkotyk z różnorodnością efektów na psychikę."

CHOROBY

Badania własnych produktów zapoczątkowane w USA po panice wczesnych lat pięćdziesiątych dostarczyły wielu nieprzyjemnych danych. Potwierdziły one, że palenie jest rakotwórcze. Dokładny mechanizm powodowania raka nie będzie znany jeszcze przez lata i amerykańskie koncerny skrzętnie wykorzystają to dla celów propagandowych. Nikotyna smarowana na grzbiety myszy laboratoryjnych powodowała nowotwory, a dym wdychany przez psy powodował u nich raka płuc. Tego producentom nie wypadało wiedzieć. W związku z tym koncerny zadecydowały przekazywać prace naukowe, które mogły dostarczyć niepożądanej wiedzy, do naukowców "zewnętrznych". Kiedy własne badania zaczęły wykazywać np. szkodliwość produktu, natychmiast je przerywano, a dokumentacje niszczono. O prowadzeniu niektórych badań decydowali wręcz prawnicy.

W 1964 r., okresie wątpliwości co do związków palenia z rakiem, lekarz generalny USA opublikował raport stwierdzający, że palenie powoduje jednak raka płuc. Taką wiedzę od dawna posiadali już producenci papierosów, ale z powodów strategicznych publicznie temu zaprzeczali. PM dopiero niedawno, bo w październiku 1999 r., po dziesiątkach przegranych procesów, przyznał się do tego.

Dla utrzymania profitów, firmy prowadziły szeroko zakrojone kampanie propagandowe powątpiewające w te i inne raporty naukowe. Helmut Wakeham, wówczas szef badań PM, w 1970 r. pisał: "Zostało powiedziane, że CTR [Rada Badań Tytoniu - organizacja propagandowa amerykańskich producentów tytoniu] jest programem dla odkrycia "prawdy o zdrowiu i paleniu" [...] Spójrzmy prawdzie w oczy. Jesteśmy zainteresowani dowodami o których uważamy, że zaprzeczają zarzutom iż palenie papierosów powoduje chorobę." Ilość fałszywych badań przez cztery dekady osiągnęła tysiące i amerykańscy producenci wydali na nie setki milionów dolarów. Takie zafałszowane badania pojawiają się również w Polsce. PM odmówił podania których naukowców finansuje w Polsce, choć w tajnych dokumentach z Minnesoty znajdują się opisy budżetów na finansowanie zaciemniania obrazu w Polsce. Są to kwoty przekraczające dziesiątki tysięcy dolarów rocznie.

W dokumentach są również nazwiska polskich naukowców przepłacanych obecnie przez koncerny tytoniowe.

NIE TYLKO PŁUCA

Rak płuc nie jest jedyną chorobą do której przyczyniają się papierosy. Dym nikotynowy przyczynia się m.in. do utraty włosów, raka krtani, psucia uzębienia, chorób oczu, niszczenia skóry (starzenie), rozległych chorób serca, gangreny i impotencji. Palacze nie są jedynymi narażonymi na szkodliwe skutki produktów koncernów tytoniowych. Organizmy osób niepalących nie mają wyrobionych mechanizmów obronnych, przez co często dym papierosowy jest dla nich szkodliwy dużo bardziej niż dla samych palaczy. Dotyczy to zwłaszcza organizmów dzieci. Dziecko wychowujące się w domu w którym jedna osoba stale pali jest narażone na poważne skutki zdrowotne, włącznie z opóźnieniem wzrostu i rozwoju psychicznego. Ostatnie badania sugerują nawet wpływ związków nikotyny na środowisko płodu, co może powodować kryminogenne zmiany genetyczne u dziecka. Od dawna nie jest tajemnicą dla producentów tytoniu, że dym uszkadza płód i może grozić poronieniem, m.in. z prostego powodu pozbawiania tlenu układu krwionośnego rozwijającego się organizmu. Palenie bierne powoduje raka płuc i inne choroby również u zwierząt domowych.

"MŁODZI LUDZIE REPREZENTUJĄ JUTRZEJSZY BIZNES TYTONIOWY"
- MYRON JOHNSTON, PM

Wojna w Wietnamie spowodowała niezadowolenie młodzieży w USA. Przełom lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przyniósł rewolucją kulturalną nie tylko w sposobie myślenia, ale i zachowań najnowszej generacji (np. Woodstock). Dla koncernów tytoniowych stanowił nowy etap działalności. Większy zasób wiedzy o nikotynie pozwalał już na dobranie składników papierosów tak, żeby była ona lepiej dostarczana do mózgów klientów, czyli zwiększała uzależnienie, a zatem i profity. Na amerykańskim rynku nikotynowym zaczęło robić się ciasno. Przyszedł czas by zwrócić większą uwagę na sprawy konkurencyjności. W przemyśle tytoniowym oznacza to nabór nowych palaczy.

Oficjalnie PM podaje, że w reklamie chodzi o namówienie bieżących palaczy do zmiany marki. Wg wiadomości rozgłaszanych w Polsce przez Krajowe Stowarzyszenie Przemysłu Tytoniowego, swego rodzaju Ministerstwo Propagandy koncernów tytoniowych, około 20% palaczy zmienia rocznie markę na inną. Tajne dokumenty wykradzione BAT przez pana Williamsa oraz z procesu w Minnesocie ukazują inny obraz. Rozpoczęcie palenia jest związane z psychologicznym okresem dojrzewania. Wg datowanego na 29.2.1984 poufnego raportu R. J. Reynolds Tobacco "nie więcej niż 5% palaczy zaczyna po 24 r. życia i lojalność do marki 18-to letniego palacza daleko zaćmiewa jakąkolwiek tendencję do zmiany z wiekiem." To oznacza, że bez dotarcia do jak najmłodszego potencjalnego klienta ze swoją konkretną marką, może on być stracony na zawsze dla koncernu tytoniowego. Technicznie biorąc, jeżeli koncerny tytoniowe nie zwabią do narkomanii odpowiedniej ilości nowych klientów dziennie, to żeby utrzymać profity na tym samym poziomie, muszą odebrać klientów konkurencji. A to jest mało prawdopodobne, bo osobę która zaczęła palić jedną markę jako dziecko czy nastolatek jest wyjątkowo ciężko namówić później do jej zmiany. Nie mówiąc o braku chętnych wśród reszty dorosłych palaczy. Ponieważ mało kogo da się namówić już po 17 r. życia do zmiany marki papierosów, to rdzeń nowej klienteli, czyli utrzymania profitów, tkwi w rynku dziecięcym. Jeżeli w Polsce umiera w wyniku palenia ok. 300 osób dziennie, to tyle potrzeba nowych klientów dziennie żeby tylko utrzymać poziom profitów. Przy założeniu, że nawet z tego aż 25% palaczy zaczyna po 18-tym r. życia (raczej mało prawdopodobne), to z tej liczby 225 muszą stanowić dzieci i dorastająca młodzież. Szacunek taki nie uwzględnia codziennych zgonów na choroby serca i inne spowodowane paleniem. Wypada zauważyć brak dokładnych danych epidemiologicznych. Klientów ubywa również z powodu normalnych zgonów. Do tego lukratywny rynek w USA kurczy się drastycznie. Np. w stanie Kalifornia, ironicznie - którego nazwa jest używana często w papierosowych reklamach PM, palenie spadło w pierwszej połowie 1999 r. o około 35%! Przy tym dochodzi ciężar wielomiliardowych wyroków w procesach w USA i w innych krajach. Sprawa naboru nowych klientów wśród dzieci, zwłaszcza w Europie Wschodniej, jest w tej chwili pierwszorzędna dla samej egzystencji firm tytoniowych.

 

    

Zawartość strony (c) 1998-2006 Arkadiusz Bolesław Lisiecki i cytowani autorzy
Jeżeli chcesz skorzystać w swoich publikacjach z materiałów zawartych na stronie skontaktuj się z autorem 

http://www.oswiecenie.com


 

Chcesz dwukrotnie podnieść oglądalność twojej strony za darmo? kliknij tutaj