|
|
|
KSIĘGA GOŚCI
|
HISTORIAW r. 1989 firma adwokacka w Louisville Kentucky w USA pracująca na rzecz producenta papierosów Brown and Williamson, czyli amerykańskiego oddziału British American Tobacco (BAT), dostała setki tysięcy wewnętrznych dokumentów swojego klienta celem ustalenia jednolitej linii obrony w nasilających się procesach przeciwko nim. Z wytwórcami papierosów procesowano się w USA od początku lat pięćdziesiątych, czyli od kiedy ustalono związek raka płuc z paleniem. Na parę tysięcy spraw, producenci nie przegrali ani jednej. Powodom zawsze brakowało dowodów pozwalających na wykazanie działania w złej wierze. Wspomniana firma adwokacka zatrudniła do pomocy grupę ludzi, w tym człowieka nazwiskiem Merrell Williams. Sortując dokumenty, z których tysiące oznaczone były jako "tajne" i "na przemiał", zorientował się on szybko że koncern tytoniowy BAT nie tylko wiedział o śmiercionośności swoich wyrobów zanim jeszcze wiedziały o tym rządy różnych krajów, ale także dokonywał niewiarygodnych międzynarodowych matactw. Więcej, wbrew powtarzanym publicznie zapewnieniom, firma czyniła nawet wyjątkowo drobiazgowe badania dzieci, celem jak najlepszego dotarcia do nich ze swoim uzależniającym produktem. Wśród dokumentów BAT były także poufne analizy działalności i produktów konkurencji, głównie Philip Morris (PM) i R. J. Reynolds Tobacco. Wszystko to wskazywało na wręcz kryminalną działalność amerykańskich firm tytoniowych. Pan Williams zrobił mnóstwo kopii, które przez okres kilkunastu miesięcy potajemnie wynosił. Przełom nastąpił wtedy, kiedy dostał zawału serca spowodowanego paleniem tytoniu. Dokumenty postanowił przekazać działaczom walki z tytoniem. Były tak szokujące, że nikt nie chciał wierzyć w ich autentyczność. O kradzieży dowiedziała się sama firma tytoniowa i natychmiast zażądała zwrotu. Dostała je, jednak słusznie podejrzewając, że kopie tych kopii poszły już w świat. W 1994 r. w stanie Mississippi pan Richard Scruggs, nieprzeciętny prawnik, zainteresował się tematem. Współpraca obu panów zmieniła bieg historii Ameryki. Główną linią obrony koncernów tytoniowych był argument, że palacze sami godzą się na rakotwórczy nałóg. Jednak władze stanu Mississippi, nie godząc się na nałóg, ponosiły koszta leczenia raka płuc i innych chorób wynikających z palenia, i to w kwotach idących w miliony dolarów rocznie. Wykradzione dokumenty zawierały tak poważne informacje, że pan Scruggs postanowił wykorzystać je w najlepszy znany sobie sposób: pozywając koncerny tytoniowe do sądu. Z tym był jednak zasadniczy problem. Ławników w amerykańskich sądach wybierają obie strony sporu spośród przypadkowych obywateli. Opinia publiczna w Ameryce nie lubiła co prawda tytoniu od lat, ale mentalność społeczeństwa wykluczała raczej powodzenie takiej linii ataku u ławników. Mało kto wierzył w zarzut międzynarodowej konspiracji trwającej przez dekady, a już na pewno legislatura stanowa, która musiałaby wydać kilka milionów dolarów na sfinansowanie takiego procesu. Pan Scruggs nie miał jednak wątpliwości co do swoich racji i zaproponował prokuratorowi generalnemu, a zarazem koledze z ławy szkolnej, że sam sfinansuje stanowy proces przeciwko największym koncernom na świecie. Zarobił właśnie parę milionów dolarów na procesach przeciwko producentom azbestu, więc stać go było na taki wydatek. Przy stosunku kilku prawników przeciwko setkom reprezentującym stronę przeciwną, ryzykował jednak osobistym bankructwem. Zaproponował więc honorarium w wysokości 1/3 z ewentualnej wygranej, w którą i tak nikt nie wierzył. Umowę zawarto oficjalnie, choć ustnie.
|
|
Zawartość
strony (c) 1998-2006 Arkadiusz Bolesław Lisiecki i cytowani autorzy
Chcesz dwukrotnie podnieść oglądalność twojej strony za darmo? kliknij tutaj |