Magazyn naturystyczny Health&Efficiency
opublikował materiał o polskim naturyzmie. Autor planował spotkanie z
polskimi naturystami w 1997 roku ale powódź pokrzyżowała te plany i
dopiero w tym roku udało mu się wybrać do Polski, napisać artykuł i
nakręcić film.
Artykuł zaczyna się dość przewrotnie: Peter pisze, że wiele
zmieniło się w krajach naszego regionu ale polscy naturyści nad Wisłą
spotykają się tak jak dawniej. Wspomina trochę o historii ale mocno
jednostronnie: z punktu widzenia "grupy Marczaka" (organizacja,
magazyn Nago) i ani słowa o "grupie Kubickiego". Pisze o braku
oficjalnych miejsc dla naturystów ale i o tym, że grupa spotyka się
regularnie także na basenach i w saunach. Opisuje plażę pod Warszawą (tą,
od ulicy Rychnowskiej) podając, że spotyka się tu do 2000 osób. Wspomina
też o ciekawym zwyczaju: wodne patrole policji często się tu zatrzymują
ale chyba tylko dla ochłody (policjanci nawet zdejmują koszule) - naturyści
nie są przez policjantów nękani, z czego wysnuwa dość dziwny dla nas
wniosek, że władze przychylnie się odnoszą do nagusów. Podsumowując
swoją wizytę na plaży bardzo chwali tutejszą atmosferę i poleca plażę
zwłaszcza z uwagi na niedużą odległość od centrum stolicy.
Rzeczpospolita (Moje Wakacje - 99-07-31)
Tekstylnymi się nie przejmują
Izabela Leszczyńska
Artykuł znalazłem w Internecie i tam też odsyłam zainteresowanych pełną
wersją tekstu. Autorka pisze o naturystach na plaży w Chałupach. O
tym, że jest tu cicho i spokojnie ("W Chałupach jest najlepiej.
Przyjeżdża tu zrelaksowane, kulturalne towarzystwo,"), że naturyści
nie boją się tekstylnych i spokojnie z nimi koegzystują. A kempingi w Chałupach,
dawnej stolicy polskiego naturyzmu, wypełnione są "w połowie
naturystami, w połowie miłośnikami windsurfingu".
Wprost (33/99)
Naga prawda
Joanna Kostyła
W numerze 33/99 tygodnika Wprost
można przeczytać doskonały artykuł pod tytułem Naga prawda.
Prawdę powiedziawszy dawno nie czytałem tak dobrego, a chyba nigdy tak
oryginalnego, tekstu o naturyzmie. Ponieważ Redakcja nie zezwala na
wykorzystywanie fragmentów tekstu odsyłam Czytelników do wersji
on-line, tu wypunktowując jedynie najważniejsze informacje:
Na świecie jest ok. 20 mln zwolenników nagiego wypoczynku.
W Polsce liczbę naturystów szacuje się na 5000
Polscy naturyści coraz rzadziej prezentują "swoje wdzięki"
na polskich plażach - szukając przychylniejszej atmosfery robią to za
granicą.
Hustler (5/99)
Mity pornografii
Rozmowa Katarzyny Turaj
W numerze 5/99 Hustlera Katarzyna Turaj przeprowadziła rozmowę
z doc. dr hab. Julianem Godlewskim, który jest prezesem Polskiego
Towarzystwa Seksuologicznego i Regionalnym Specjalistą d/s Seksuologii
Polski Południowej. Niektóre jej fragmenty zapewne zainteresują naturystów.
Hustler: Czy rodzimy się wstydliwi?
Julian Godlewski: - Nie. Wstyd to coś, co nabywamy wraz z wychowaniem.
H:- Ale zdarza się, że niektóre dzieci są wstydliwe same z
siebie. Ich rodzice chodzą po mieszkaniu nago, a one zamykają się w łazience.
J.G.:- Dopiero, gdy ktoś im uświadomi, że nagość jest czymś niewłaściwym.
Wychowanie, to nie tylko sprawa rodziców, to całe dziedzictwo kulturowej
tradycji przekazywane przez otoczenie. Dzieci są poddane wpływom z
rozmaitych źródeł: starszych członków rodziny, wychowawców, kolegów
z rozmaitych środowisk. Nie sposób przewidzieć, co zadziała na nie
najsilniej.
H:- Czasami jednak można się spotkać z pojęciem "wstydu
naturalnego". Co to znaczy?
J.G.:- Jest naturalne, że w takiej czy innej kulturze występuje zjawisko
wstydu. Natomiast nie ma "wstydu naturalnego" w znaczeniu
jakiegoś przekazu genetycznego. Zwierzęta się nie wstydzą i zapewne
nie wstydzili się nagości nasi praprzodkowie. To zachowanie specyficznie
ludzkie i ściśle związane z obyczajami panującymi na danym terenie w
danym czasie.
[...]
H:- Powiedzmy szczerze, batalia o to, co obyczajne, a co sprośne,
toczy się nie tylkp między obcymi sobie kulturami. Równierz w naszej
kulturze jednych nie wzrusza widok nagiego ciała, a inni podnoszą
wrzask.
J.G.:- Do jakiego stopnia różnie odbierane bywa zakrywanie lub
odkrywanie poszczególnych części ciała, widać najlepiej, gdy
obserwuje się ewolucję mody. Kostiumy kąpielowe z końca ubiegłego
wieku sięgają od szyi do połowy łydki, a pod koniec naszego stulecia
topless na światowych plażach niebudzi sensacji. To są fakty. Inna
rzecz, że do faktów związanych z nagością ludzie podchodzą niezwykle
emocjonalnie. Kobieta idąca po ulicy z obnażonymi piersiami wzbudziłaby
sensację, zgorszenie i liczne, choć nie powszechne, protesty. Gdyby
jednak szła z nosem pomalowanym na zielono, to towarzyszyłoby jej tylko
zdziwienie i rozbawienie. Choć jedno i drugie jest tylko sprzeczne z
obyczajem, wyłącznie to pierwsze uchodzi za nieobyczjne.
Jak goły w saunie
(felieton z cyklu Notatnik erotyczny)
6/1999
Tomasz Jastrun
W swoim stałym felietonie Tomasz Jastrun, z pozycji osoby jak
najbardziej tekstylnej, dziwi się obyczajom panującym w saunie. Na początku
mówi o zwyczajach Skandynawów:
[...]dlatego pozwalam sobie pisać rzeczy oczywiste dla Skandynawa,
gdzie sauny są często koedukacyjne.
[...]. W Skandynawii jest tylko inny stosunek do nagości, naturalny.
Okazuje się jednak, że po pobycie w hotelowej saunie w Lipsku:
Stałem pod prysznicem, gdy otworzyły się nagle drzwi i weszła
grupka niewiast, doskonale nagich. [...] Rozkrzewiona tak blisko i bujnie
kobiecość została wkrótce ostudzona suchą nagością kilku starszych
panów. Całe towarzystwo znało się, a spotkanie służyło dalszemu
zbliżeniu.
autor cokolwiek inaczej ocenia obyczajowość Skandynawów
Okazuje się, że to Niemcy Wschodnie, czyli dawne Prusy, a nie
Skandynawia, przodują w koedukacyjnej nagości.
Polacy reprezantują jednak obyczaje z całkiem innego świata
Miałem do spotkania półtorej godziny, więc pobiegłem do sauny. W
środku pociło się dwóch obywateli. Zdumiałem się, byli w kąpielówkach.
Może im czegoś brakuje, pomyślałem, zdarza się. Patrzę, a oni patrzą
na moją nagość ze zgrozą, więc ja też odruchowo spojrzałem,
wszystko było jednak w porządku. Rozgościłem się serdecznie w upalnym
uchu, ale trzeba przyznać, że powaga pocących się obok kąpielówek
wisiała jak topór w powietrzu. Sprawę wyjaśniło wtargnięcie dwóch
dziewcząt, zapewne związanych uczuciowo z właścicielami kąpielówek,
a równie starannie ubranych. Sauna była koedukacyjna, ale w stylu
wschodnioeuropejskim.
Ta polska "przyzwoitość" nie bardzo konweniuje z istotą
sauny
Istotą sauny jest nagość. W odzieniu, nawet skąpym, saunowicz
zmienia się w parówkę wrzuconą do wrzątku w celofanowej
prezerwatywie.
Cały ten pean na cześć nagości w saunie nie jest jednak propagandówką
napisaną przez naturystę:
Jestem za nagą sauną, niekoniecznie koedukacyjną, ale nie jestem za
obnoszeniem swojej nagości. Zdecydowana większość ludzi wygląda
lepiej w ubraniu niż bez niego. Tym też różnimy się od zwierząt. One
z reguły wyglądają lepiej bez ubrania.
Wprost (31/98)
Chałupy Good Bye
Krystyna Kosicka
W internetowym archiwum tygodnika Wprost
znalazłem bardzo ciekawy artykuł pod tytułem Chałupy Good Bye.
Ponieważ Redakcja nie zezwala na wykorzystywanie fragmentów tekstu odsyłam
Czytelników do wersji
on-line, tu wypunktowując jedynie najważniejsze informacje:
Z badań PBS wynika, że Polacy nie mają zwyczaju chodzić nago po
domu (92% badanych, a 81% badanych z wyższym wykształceniem) ani
pokazywać się nago małżonkowi (43% badanych). Wygląda na to, że
bardziej wstydliwi są ludzie po 45 roku życia.
Z tych samych badań wynika, że mniej niż 5% polskich matek
rozbiera się przy córkach, a ponad 3% ojców przy synach. 6% młodzieży
w wieku 15-19 lat rozbiera się przy rodzicu tej samej płci a przy
rodzicu płci przeciwnej praktycznie żadne.
Z badań tych wg autorki i jej rozmówców ma wynikać, że jesteśmy
narodem, który nie akceptuje własnej cielesności.
Z drugiej strony, zwłaszcza w opinii lekarzy, jesteśmy jednak
mniej wstydliwi niż dwadzieścia lat temu. Wśród wielu czynników, które
temu sprzyjają wymieniono ruch naturystyczny.
W paru zdaniach przedstawiono historię ruchu
naturystycznego (wspominając nawet o tradycjach przedwojennych -
Zaleszczykach i Pojezierzu Wileńskim!), przyznając, że obecnie okres
świetnosci ma on w Polsce za sobą. Populację naturystów
oszacowano na 5 tysięcy (co daje zaledwie nieco ponad 0,1 promille) i
stwierdzono, że na plaże przychodzą całe rodziny z małymi i większymi
dziećmi.
Wg psychologów wstydzenie się ciała spowodowane jest brakiem
jego akceptacji.
Wśród nacji podobnie wstydliwych jak Polacy, autorka wymienia
Brytyjczyków, Irlandczyków i Maltańczyków. Nie dziwi także
umieszczenie na tej liście mieszkańców Maroka, Turcji i Tunezji,
chociaż są to kraje nastawione na turystykę (w tych dwóch ostatnich
na plażach tolerowany jest topless). Jako przykłady narodów
oswojonych z nagością podaje Niemców, Austriaków (wiedenki podobno
opalają się topless w przydomowych ogródkach w środku miasta),
Skandynawów i Holendrów.
Gracja (1/98)
Niech się wstydzi ten, kto widzi
Pruderia po polsku
Danuta Leśniewska
Ten artykuł o pruderii polskiego społeczeństwa poświęcony jest głównie
sprawom związanym z seksem, ocierając sie jedynie o naturyzm. Zawiera
jednak parę ciekawych spostrzeżeń. Najbardziej spodobało mi się
stwierdzenie, że:
Ludzie wstydzą się rozmawiać o pruderii, a czasem wstydzą się
tego, że się wstydzą.
Ten artykuł ani słowem nie wspomina o naturyzmie, a jednak wydaje mi
się, że warto o nim tu powiedzieć. Fotograficzka Patty York zasłynęła
w świecie kilkoma szokującymi seriami zdjęć. Jedną z nich byli Odkryci.
Znalazły się w niej fotogramy przedstawiające zwykłych ludzi przy pracy.
Niezwykłe w tych zdjęciach było to, że ludzie ci byli nadzy. Na pytanie
dziennikarki dlaczego ludzie ci zgodzili się pozować nago, odpowiada:
Bo nie widzą w nagości nic złego. Było mnóstwo argumentów
dodatkowych. Jonathan Gems, pisarz, reżyser i jeden z moich modeli, po
naszej sesji zdjęciowej doszedł do wniosku, że Los Angeles z jego
temperaturą powinno być miastem nudystów, bo to poprawia wszystkim
nastrój. Nadzy ludzie nie walczą ze sobą, są z natury nastawieni miło
i pokojowo. [...]
Te zdjęcia robie po to, by ludzie poczuli się dobrze w swoich ciałach,
nawet jeśli nie mają idealnych kształtów.
Wszyscy byli rozebrani
(reportaż z cyklu I ja tam byłam)
7/1998
Justyna Śniedzińska-Ball
Klub Solair w legendarnym Woodstock (USA) przypomina małe miasteczko,
z tym tylko, że wszyscy chodzą nago. Justyna Śniedzińska-Ball, nasza
Czytelniczka z Nowej Anglii, pojawiła się tam w pięknej sukni długiej
do kostek. A gdy zdziwienie ustąpiło fasynacji, zapragnęła ją z
siebie zrzucić.
Czytelniczka TS udała się tam wraz z mężem na wystawę, otwartą dla
wszystkich. Po obozie wolno było chodzić w ubraniu, nagość obowiązkowa
była tylko na plaży i basenie. Początkowo była zaszokowana:
Jak tylko otworzyła się brama, zobaczyłam pierwszego golasa. Wyglądał
jak Jezus. Nie przezwyczajona do widoku nagich mężczyzn, oprócz własnego
męża, jak dziecko wybuchnęłam śmiechem. [...] Wszystko tam było
surrealistyczne.
Powoli oswaja się z otoczeniem, a nawet zaczyna się to jej podobać:
Może nie wszyscy byli piękni, ale za to wszyscy mieli pięknie
opalone pupy. I tego im zazdrościłam.
Nie ma jednak odwagi się rozebrać:
Jacek był już gotów się rozebrać w tym momencie. Powiedziałam mu,
że potrzebuję więcej czasu, by oswoić się z myślą, że tłum ludzi
na plaży będzie oglądał moją wielką białą pupę.
Jednak dzień wśród nagusów zrobił swoje:
Zabawne, bo pierwsi ludzie, których zobaczyłam po wyjeździe z Nudist
Colony, byli oczywiście ubrani i wydało mi się to nienaturalne. [...]
Ta pani, która przed swoim domem pochylona wyrywała chwasty, i ten pan,
który przed bankiem parkował samochód, wszyscy wyglądali co najmniej głupio
w swoich śmiesznych ubrankach. Zupełnie nieświadomie wyobraziłam ich
sobie nago. Od razu poczułam się lepiej, wiedziałam, że jestem wśród
swoich.
W numerze 8/98 Twojego
Stylu jedna z Czytelniczek napisała o tym reportażu:
Kobiety całe życie szukają defektów w swoim wyglądzie. Stąd
tyle porad w magazynach: Jak maskować masywne uda, obfite pośladki,
niedoskonały biust. Ale maska oprócz tego, że uwiera, tak naprawdę
niczego nie zmienia. Bo jak oswoić wielką, białą pupę? Odpowiedź
podsuwa reportaż pani Justyny Śniedzińskiej-Ball ("Wszyscy byliśmy
rozebrani" TS 7/98). Opisana przez nią wizyta w klubie naturystów
Solaire działa jak terapia. Nagość nie jest tu agresywna,
uwodzicielska. Nic nie znaczy, po prostu jest najzwyczajniej w świecie,
tak jak słońce, plaża. Brak niezdrowych emocji pozwala na rozluźnienie.
Ginie gdzieś samokrytyka. Rozebrać się to tak, jakby odrzucić tarczę
i zacząć pertraktacje z wrogiem, czyli z sobą. Po powrocie z "gołej"
plaży łatwiej oswoić swoje ciało i naprawdę je polubić. W przyszłym
roku na pewno dołączę do grona naturystów i polubię swoją wielką
białą pupę. Czyli siebie samą.
Maria Urbanek, Łódź
Twoje Podróże (3/98)
Wyspa Słońca
Dionizy Zejer
Dzień czwarty - walka z falami
Być na Gan Canarii i nie kąpać się w ciepłym Atlantyku, to jak być
w Rzymie i nie widzieć papieża. Słonce tego dnia przypalało niemiłosiernie.
Ochłodzenie mogła przynieść tylko kąpiel. Ale nie było to takie łatwe.
2-metrowe fale zwalały z nóg każdego odważnisia.
Powracając na brzeg zauważyłem dopiero teraz, że pełno wokół mnie było
osób mających na sobie wyłącznie... zegarki i pierścionki. Byli to w większości
obywatele naszego zachodniego sąsiada.
SHE (2/98)
bez majtek, bez kompleksów
reportaż z plaży naturystów
Marcin Dyjasiński
W
drugim numerze polskiej edycji She ukazał sie reportaż o
warszawskich naturystach anonsowany na okładce hasłem: wolność!
nagość! braterstwo!. Odnotowuję ten fakt z dużą przyjemnością,
gdyż She jest czasopismem dla pań, które próbuje przebojowo, dzięki
atrakcyjnym tematom, zająć dobrą pozycję na mocno już obsadzonym rynku.
Reportaż w sposób obiektywny i rzeczowy przedstawia poglądy
naturystów różnego pokolenia i różnej płci. W sumie jedyną istotną
wadą tego artykułu jest ograniczenie się do środowiska warszawskiego.
Miejmy nadzieję, że nie skończy się na tym jednym tekscie!
Nastał czas wakacyjnej swobody. Cieszmy się nią, ale nie tak, jakbyśmy
byli na bezludnej wyspie. To, co nam sprawia przyjemność, nie musi bawić
wszystkich.
Strój dla naturysty
[...]
Na plaży obowiązuje odpowiedni strój. Panie i panowie nie powinni opalać
się w bieliźnie. To nieestetyczny widok. Przed kupnem stroju plażowego
warto przypomnieć sobie, ile naprawdę mamy lat i jaką figurę. Po co narażać
się na kpiące spojrzenia. Zdarza się, że spacerując brzegiem morza,
znajdziemy się na plaży dla naturystów. Jeśli
nie lubimy takiego sposobu opalania, nie wyrażajmy głośno naszych opinii.
Nikt tam nas przecież nie zapraszał. Nie wypada też podglądać opalających
się nagusów. Jeśli chcemy pozostać na plaży dla naturystów, musimy
dostosować się do obowiązujących na niej reguł. [...]
Jestem (7/95)
Niewinna nagość
Joanna Derkacz
Jedni skrzętnie zakrywają, inni wręcz
odwrotnie, obnażają ciało, co niekiedy graniczy z perwersją. Dla
jednych nagość jest czymś zupełniue naturalnym, dla drugich pogwałaceniem
zasad moralnych. Czy wobec tego można znaleźć złoty środek, który
uczyni nagość, mniej kontrowersyjną?
O naturyzmie rozmawiamy z jego gorącym propagatorem i zwolennikiem,
naturystą STANISŁAWEM DZIADOWICZEM.
- W Słowniku Języka Polskiego nie ma słowa
naturyzm, jest natomiast hasło nudyzm, pod którym czytamy: "oparty
na haśle powrotu do natury kierunek propagujący przebywanie na świeżym
powietrzu osób obu płci nago lub prawie nago dla higieny fizycznej i
psychicznej". Dlaczego operuje Pan słowem "naturyzm" a nie
"nudyzm", czy jest to jakaś różnica?
- Oczywiście teoretycznie nie ma żadnej różnicy i według
podanej wyżej definicji naturyzm i nudyzm jest tym samym. Problem
nazewnictwa wiąże się z historią naturyzmu w Polsce. W pewnym okresie
niektórzy nasi koledzy stworzyli wokół nudyzmu tak zwaną niezdrową
atmosferę i stało się... Nasze drogi rozeszły się, a prawdziwi nudyści
zostali naturystami.
- Czy zatem nagość może być niewinna?
- Ona jest niewinna, pod warunkiem, że nie jest przedmiotem samym w
sobie, ale wyrazem pewnej filozofii życia - życia zgodnie z naturą.
- Niemniej jednak plaże naturystów wzbudzały
i sądzę, że nadal wzbudzają wiele emocji, zarówno tych pozytywnych,
jak i negatywnych.
- Staramy się tak zachowywać, by nikogo nie urazić. Nikt nie może
być naturystą wbrew własnej woli. Powiem więcej, nikt nie może być
jednym z nas, jeśli sądzi, że robi to po to, by wzbudzać jakieś
emocje i sensacje. Na naszych plażach nie ma atmosfery seksu i
niezdrowego podniecenia. Tutaj nie ma mowy o pornografii. Ideologia
naturyzmu jest zbliżona do ideologii ruchów ekologicznych. Naturysta
kocha przyrodę, nie zanieczyszcza środowiska, jest przyjazny dla ludzi i
zwierząt, jest życzliwy i tolerancyjny.
- Kto może zostać naturystą?
- Każdy, kto ma zdrowy stosunek do życia. Jesteśmy jedną wielką
rodziną. Naturystami są ludzie w różnym wieku i o różnym wykształaceniu,
choć nie ukrywam. że jesteśmy grupą elitarną.
- Dlaczego, czy jednak podświadomie nie
wstydzicie się nagości?
- Oczywiście, że nie, przecież nagość sama w sobie jest
naturalna, czysta i niewinna i o tym wie co najmniej 20000 naturystów w
Polsce. Natomiast każda nowa osoba musi wykazać się zaletami duchowymi,
wyczuciem taktu i przestrzeganiem naszych zasad.
- W jaki sposób przekonałby Pan swojego
przeciwnika, zagorzałego purytanina, do naturyzmu?
- Wcale bym go nie przekonywał, ale zaproponowałbym mu wizytę na
naszej plaży, by sam na własne oczy ujrzał "nagiego króla" i
tak jak w baśni Andersena zobaczył, że szata nie zdobi człowieka.
- Naturyzm to hobby całych rodzin, na waszych
plażach przebywają żony, mężowie, ich dzieci, rodzeństwo, czy jest
to charakterystyczna cecha naturyzmu?
- Jak najbardziej, mówimy do siebie po imieniu bez względu na
wiek, stanowisko, światopogląd, kolor skóry. Nasze dzieci wyrastają na
zdrowych fizycznie i psychicznie, wartościowych ludzi. Nie chorują,
ponieważ są zahartowane. Naturyści są równomiernie opaleni, bez śladów
po kostiumach kąpielowych i kochają słońce.
- I nie boją się, że im może zaszkodzić?
- Nie, wręcz odwrotnie, nadmienię tylko, że najstarszy naturysta
ma 96 lat, a wygląda na 70, nadal pracuje zawodowo, jest błyskotliwy i
pełen wigoru.
- A zatem do zobaczenia na plaży naturystów!
Pan (1/89)
Próbna żona
korespondencja własna z NRD
Marek Kazimierczuk
W zapomnianym już chyba magazynie Pan, który w dawnych, siermiężnych
czasach miał ambicję stania się polskim Playboy'em, zaprezentowano
krótki artykuł o intymnych problemach społeczeństwa niemieckiego z NRD.
Krótki akapit poświęcono także naturyzmowi:
Istotnym elementem programu wychowania młodzieży w NRD stała się
walka z pruderią i kształtowanie tolerancyjności obyczajowej. Tu goliznę
nazywa się kulturą swobodnego ciała. Już w przedszkolu wychowawczynie
prowadzą dziewczynki razem z chłopcami do łaźni pod prysznice i wspólnie
się kąpią. Kiedy u nas słynny już lekarz z Otwocka toczył boje o plaże
dla naturystów, w NRD od dawna takowe istniały w każdej nadmorskiej
miejscowości i prawie nad każdym jeziorem. Ustawiono tabliczki oddzielające
teren tekstylnych od królestwa nagusów i żadnego problemu nie było.
Dziś wiele z tych tabliczek poprzewracało się ze starości, a nowe
rzadko się stawia, bo przestały być potrzebne. Na plażach panuje pełna
swoboda. Towarzystwo się pomieszało. Kto chce opala się nago, a kto
chce to w kostiumie. Nikt się nie gorszy, nikt nie prostestuje.
Podobna zasada obowiązuje na dziecięcych koloniach czy młodzieżowych
obozach letnich. Widziałem kilka takich obozów, na których gościła młodzież
z Polski i innych krajów. Na plaży łatwo było odróżnić NRD-owców,
ponieważ większość opalała się i kąpała razem ze swoimi
wychowawcami nago. Nasi nie mieli jakoś odwagi. Może, gdyby przykład dała
kierowniczka grupy?
Zawartość strony (c) 1998-2009
Arkadiusz Bolesław Lisiecki i cytowani autorzy
Jeżeli chcesz skorzystać w swoich publikacjach z materiałów zawartych na
stronie skontaktuj się z autorem http://www.oswiecenie.com